Polscy Męczennicy w akcji Polska pod Krzyżem `2019

Pod koniec sierpnia 2019r. otrzymałem od fundacji Solo Dios Basta zlecenie opracowania graficznego wybranych, jedenastu polskich męczenników do projektu modlitewnego >> Polska pod Krzyżem. Początkowo akcja miała odbyć się wokół klasztoru Ojców Opatów na Świętym Krzyżu. W trakcie opracowywania piątego wizerunku inicjatywę przeniesiono na lotnisko Kruszyn pod Włocławkiem. Grafiki wydrukowane na >> wielkoformatowych banerach, miały początkowo tworzyć aleję do ołtarza głównego. Dlatego wszystkie wizerunki męczenników miały być wykonane w dużej rozdzielczości. Dostępne wzorce i opracowania były bardzo słabej jakości. Ujednolicenie formy graficznej postaci żyjących w latach 1003-1993 było skomplikowane. Aby powstał tak szeroki w czasie cykl, musiałem stare ryciny „polepszać”, a współczesne zdjęcia „pogarszać”. Kilku wizerunków w ogóle nie było dostępnych, a te które istniały na starych rycinach, były bardzo postarzone. Często 30-35 letnich ludzi przedstawiano jako starców z brodami. Zatem studiowałem dokładnie biografie, opisy fizyczne oraz ubiory i akcesoria z epoki. Wszystkich męczenników musiałem „zbudować” od początku. Trzeba było także uszanować i zachować już istniejące w obiegu wizerunki, aby nadmiernymi zmianami nie rozpraszać wiernych podczas modlitwy. To była delikatna praca, z zaciągniętym hamulcem indywidualizmu, no i zlecenie prosto z Nieba! Ogólną koncepcją było przedstawienie męczenników w skali szarości, na tle biało-czerwonej flagi, nieregularnie zabarwionej krwią oraz z umieszczonym w narożniku motywem Polska pod Krzyżem. Grafiki zostały wydrukowane w ogromnej ilości egzemplarzy, oprawione w estetyczne ramki  15x21cm i były pamiątką dla pielgrzymów na lotnisku Kruszyn. Są jeszcze do nabycia  >>  u organizatorów Polska pod Krzyżem.

bł. Jerzy Popiełuszko

bł. Jerzy Popiełuszko, ksiądz (* 14.09.1947r. Okopy – ✝19.10.1984r. Włocławek) 37 lat (torturowany i utopiony z kamieniem)  Grafika cyfrowa – Andrzej Karpiński 2019r. Kompozycja postaci własna, na podstawie zdjęcia autorstwa  Adama Szymańskiego z 28.08.1983r., wykonanego podczas Mszy Św. za ojczyznę w kościele św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu. Praca wykonana dla fundacji Solo Dios Basta, wykorzystana do projektu Polska pod Krzyżem 2019. Jerzy Popiełuszko urodził się 14 września 1947r. na Podlasiu we wsi Okopy, w parafii Suchowola, z rodziców Władysława i Marianny z domu Gniedziejko. W latach 1954-1965 uczęszczał do Szkoły Podstawowej oraz Liceum Ogólnokształcącego w Suchowoli. W kościele parafialnym, od 11. roku życia, był ministrantem i służył do Mszy św. codziennie przed lekcjami w szkole. Uzyskawszy świadectwo maturalne, zgłosił się 24 czerwca 1965 r. do Wyższego Metropolitalnego Seminarium Duchownego św. Jana Chrzciciela w Warszawie. Podczas studiów odbył dwuletnią służbę wojskową w specjalnej jednostce dla kleryków w Bartoszycach. Po powrocie do seminarium musiał poddać się operacji tarczycy, leczył się też z powodu choroby serca. 12 grudnia 1971r. otrzymał święcenia

subdiakonatu, a 12 marca 1972r. – diakonatu. Święcenia kapłańskie przyjął z rąk kardynała Stefana Wyszyńskiego 28 maja 1972r. w bazylice archikatedralnej św. Jana Chrzciciela w Warszawie. Jako neoprezbiter został skierowany do pracy duszpasterskiej i katechetycznej najpierw w parafii Świętej Trójcy w Ząbkach k. Warszawy, a następnie do parafii Matki

Bożej Królowej Polski w Warszawie-Aninie. Po kolejnych trzech latach, 20 maja 1978r., został przeniesiony na wikariat do parafii Dzieciątka Jezus w Warszawie na Żoliborzu, skąd 25 maja 1979r. władza archidiecezjalna skierowała go do pracy duszpasterskiej przy kościele akademickim św. Anny w Warszawie. Ks. Jerzy Popiełuszko brał udział w przygotowaniu dwóch wizyt papieskich w Polsce (w 1979 i 1983r.). W obydwu przypadkach, wbrew sprzeciwom władz komunistycznych i Służby Bezpieczeństwa, był faktycznym przewodniczącym Sekcji Sanitarnej Komitetu Przyjęcia Jana Pawła II w Warszawie i ze swoją kilkusetosobową grupą medyczną roztaczał z ramienia Kościoła opiekę zdrowotną nad uczestnikami pielgrzymek. Oddzielną kartę życia ks. Jerzego, było jego bezkompromisowe zaangażowanie się w duszpasterstwo świata pracy, zarówno w okresie tworzenia się „Solidarności”, jak i później, gdy trwał stan wojenny w Polsce oraz po jego zniesieniu. Głosił, że zło należy zwyciężać dobrem. Prawdę te głosił wraz ze swym proboszczem – ks. prałatem Teofilem Boguckim – przede wszystkim podczas nabożeństw za Ojczyznę, odprawianych w kościele św. Stanisława Kostki na Żoliborzu od czasu ogłoszenia stanu wojennego we wszystkie, ostatnie niedziele miesiąca. Pierwsza taka Msza św. została odprawiona 28 lutego 1982r. Już w  sierpniu 1980r. doszło do strajku w Hucie Warszawa. Pięciu przedstawicieli tej Huty przybyło do rezydencji arcybiskupów warszawskich, prosząc kardynała Stefana Wyszyńskiego o wyznaczenie kapłana do odprawienia Mszy Świętej. Prymas Polski, nie mogąc tego zrobić osobiście, zlecił swojemu kapelanowi – ks. prałatowi Bronisławowi Piaseckiemu poszukanie odpowiedniego księdza. Ks. kapelan udał się do kościoła św. Stanisława Kostki, i propozycję pójścia do Huty przedstawił pierwszemu napotkanemu kapłanowi – ks. Jerzemu Popiełuszce. Ks. Jerzy chętnie przyjął propozycję. Był to początek kolejnej formy jego duszpasterstwa. 2 grudnia 1981r. władze dokonały pacyfikacji Wyższej Oficerskiej Szkoły Pożarniczej w Warszawie przy użyciu helikopterów i sprzętu bojowego. Ksiądz Jerzy był w gmachu uczelni. Władze komunistyczne nasiliły szykanowanie kapłana. Był wielokrotnie przesłuchiwany w prokuraturze, zatrzymywany i aresztowany. Prasa reżimowa nasiliła ataki drukując liczne oszczercze artykuły, mające skompromitować kapelana Solidarności (opisywano rzekome nadużycia finansowe i skandale obyczajowe). Ksiądz Jerzy nie zaprzestał swojej działalności. Oprócz Mszy Św. za Ojczyznę, zainicjował w 1982r. pielgrzymkę robotników Huty Warszawa na Jasna Górę, która przerodziła się wkrótce w Ogólnopolską Pielgrzymkę Ludzi Pracy. W końcu władze zdecydowały się na ostrzejsze działania. 13 października 1984r. milicja usiłowała doprowadzić do wypadku drogowego, w którym ks. Jerzy miał zginąć. Akcja ta nie powiodła się i kolejną próbę podjęto kilka dni później. Kiedy późnym wieczorem dnia 19 października 1984r. ks. Jerzy wracał samochodem z posługi duszpasterskiej w Bydgoszczy, został zatrzymany przez trzech funkcjonariuszy Ministerstwa Spraw Wewnętrznych (Wydział do walki z Kościołem) i uprowadzony. Stało się to na szosie w Górsku, niedaleko Torunia. Niemal cudem ocalał kierowca – pan Waldemar Chrostowski, jedyny świadek bandyckiego porwania, który, chociaż skuty kajdankami, wyskoczył z pędzącego samochodu i niezwłocznie powiadomił o uprowadzeniu władze kościelne. Nastało dziesięć dni modlitewnego oczekiwania na powrót kapłana w wielu kościołach w kraju. Niestety, w dniu 30 października 1984 r. ze sztucznego zbiornika wodnego przy tamie na Wiśle koło Włocławka, milicja wyłowiła ciało ks. Jerzego Popiełuszki. Sekcja zmasakrowanego ciała została przeprowadzona w Białymstoku, ale pogrzeb odbył się w Warszawie 3 listopada 1984r. Ks. Jerzy Popiełuszko został pochowany w grobie przy kościele św. Stanisława Kostki. Obrzędom pogrzebowym przewodniczył kardynał Józef Glemp. W pogrzebie uczestniczyło wielu biskupów, kilkuset kapłanów oraz prawie milion wiernych. Przekonanie duchowieństwa i wiernych o męczeńskiej śmierci ks. Jerzego Popiełuszki za wiarę spowodowało, że kardynał Józef Glemp, po zezwoleniu Stolicy Apostolskiej, powołał archidiecezjalny trybunał, który zajął się procesem beatyfikacyjnym ks. Jerzego. Proces ten na szczeblu diecezjalnym trwał od 8 lutego 1997r. do 8 lutego 2001r. Następnie akta procesu zostały przewiezione do Stolicy Apostolskiej i poddane dalszym badaniom w Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych. 6 czerwca 2010r. w Warszawie odbyła się beatyfikacja ks. Jerzego Popiełuszki. >> Źródło tekstu

św. Pięciu Braci Polskich

św. Pięciu Braci Polskich: św. Jan, benedyktyn, (* 940r. Wenecja – ✝11.11.1003r. wioska Święty Wojciech k. Międzyrzecza) 63 lat. Blizny na twarzy po ospie i uszkodzone oko (pocięty mieczem) św. Benedykt, benedyktyn, (* 970r. Benewent – ✝11.11.1003r. wioska Święty Wojciech k. Międzyrzecza) 33 lat (pocięty mieczem) św. Izaak, benedyktyn, (* 975r. – ✝11.11.1003r. wioska Święty Wojciech k. Międzyrzecza) 28 lat (pocięty mieczem) św. Mateusz, benedyktyn, (* 975r. – ✝11.11.1003r. wioska Święty Wojciech k. Międzyrzecza) 28 lat (przeszyty oszczepami) św. Krystyn, benedyktyn, (* 980r. – ✝11.11.1003r. wioska Święty Wojciech k. Międzyrzecza) 23 lata w klasztorze był sługą i kucharzem (przeszyty oszczepami) Grafika cyfrowa – Andrzej Karpiński 2019r. Kompozycja postaci własna, na podstawie obrazu autorstwa Stefana Chmiela z 1960r. wyeksponowanego w kościele kamedułów w Bieniszewie. Praca wykonana dla fundacji Solo Dios Basta, wykorzystana do projektu Polska pod Krzyżem 2019.

W 1001 r. zaprzyjaźniony z księciem Bolesławem Chrobrym cesarz niemiecki Otton III zaproponował założenie na naszych ziemiach klasztoru, który głosiłby Słowianom Słowo Boże. Cesarz postanowił wykorzystać do zamierzonego dzieła swego krewniaka – biskupa Brunona z Kwerfurtu, wiernego towarzysza św. Wojciecha, znającego ziemie Słowian. Brunon wybrał do pomocy w przeprowadzeniu misji brata Benedykta. Benedykt z Petreum (ur. 970) pochodził z zamożnej włoskiej rodziny z Benewentu. Rodzice przeznaczyli go do stanu duchownego już jako małego chłopca. Liczyli na to, że zostanie kapłanem diecezjalnym. Benedykt wybrał jednak życie pustelnicze. Po pewnym czasie przyłączył się do św. Romualda. Zaprzyjaźnił się z innym pustelnikiem – starszym od niego o 30 lat Janem, mieszkającym na zboczu Monte Cassino. Jan z Wenecji (ur. 940) pochodził z rodziny patrycjuszów weneckich. Z dożą Piotrem 1 Orseolo potajemnie opuścił Wenecję, udając się do opactwa benedyktyńskiego w Cusan koło Perpignan. Ta decyzja stała się pewnego rodzaju sensacją. Obydwaj podjęli życie pustelnicze. Po pewnym czasie opuścili opactwo. Jan udał się do św. Romualda, tam zaprzyjaźnił się z Benedyktem. Odznaczał się stanowczością, skutecznością w działaniu i wysoką kulturą. Benedykt i Jan, po przybyciu na dwór Bolesława Chrobrego w początkach 1002 r., założyli pustelnię na terenie, który im podarował król – we wsi Święty Wojciech (obecnie Wojciechowo) pod Międzyrzeczem. Wkrótce dołączyli do nich Polacy możnego rodu książęcego, żarliwi religijnie rodzeni bracia Mateusz i Izaak – nowicjusze, oraz Krystyn – klasztorny sługa, pochodzący prawdopodobnie z pobliskiej wsi. Szóstym zakonnikiem był Barnaba, który wraz z Benedyktem i Janem przybył do Polski z Włoch. Uniknął męczeństwa i według ustnej tradycji resztę życia spędził u kamedułów. Eremici zobowiązali się do pustelniczego trybu życia, a przede wszystkim do prowadzenia pracy misyjnej. Benedykt i Jan nauczyli się nawet języka polskiego. Cały czas jednak czekali na biskupa Brunona z Kwerfurtu. Miał on wraz z nimi przybyć do Polski, ale wyruszył do Rzymu po papieskie zezwolenie na prowadzenie misji. Tracący cierpliwość Benedykt wyruszył na spotkanie Brunona, ze względu jednak na zawieruchę polityczną, jaką wywołała śmierć cesarza Ottona III (w styczniu 1002 r.), postanowił wrócić do klasztoru, polecając dalsze poszukiwania Brunona młodemu mnichowi Barnabie. Posłaniec nie wracał. W listopadzie 1003 roku Benedykt i współbracia zaczęli odczuwać niepokój o niego. W nocy z 10 na 11 listopada 1003 r. zostali napadnięci przez zbójców i wymordowani. Pierwsze ciosy mieczem otrzymał Jan, po nim zginął Benedykt. Izaaka zamordowano w celi obok. Mateusz zginął przeszyty oszczepami, gdy wybiegł z celi w stronę kościoła. Mieszkający oddzielnie Krystyn próbował jeszcze bronić klasztoru, ale i on podzielił los towarzyszy. Prawdopodobnie powód napadu był rabunkowy, ponieważ zakonnicy otrzymali od Chrobrego środki w srebrze na prowadzenie misji. Kult męczenników zaczął się już od ich pogrzebu, na który przybył biskup poznański Unger. Wkrótce potem, w 1006 r., św. Brunon napisał „Żywot pięciu braci męczenników”. Są to Pierwsi Męczennicy Polscy wyniesieni na ołtarze. W poczet świętych wpisał ich Jan XVIII. Patronują diecezji zielonogórsko-gorzowskiej. Relikwie świętych znajdują się w wielu kościołach w Polsce, a także we włoskiej Ascoli i w katedrze św. Wita na Hradczanach w Czechach. >> Źródło tekstu

św. Maksymilian Maria Kolbe

św. Maksymilian Maria Kolbe, franciszkanin, (* 08.01.1894r. Zduńska Wola –  ✝14.08.1941r. niemiecki obóz koncentracyjny Oświęcim) 47 lat (zagłodzony, uśmiercony zastrzykiem z fenolu). Grafika cyfrowa – Andrzej Karpiński 2019r. Kompozycja postaci własna, na podstawie zdjęcia nieznanego autora z 1936r. z Japonii, dostępnego w domenie publicznej. >> Źródło zdjęcia  Praca wykonana dla fundacji Solo Dios Basta, wykorzystana do projektu Polska pod Krzyżem 2019. Rajmund Kolbe urodził się w Zduńskiej Woli koło Łodzi 8 stycznia 1894r. w rodzinie tkackiej. Rodzina posiadała tylko jedną, dużą izbę. W kącie stał piec kuchenny, z drugiej strony cztery warsztaty tkackie, a za przepierzeniem była sypialnia. We wnęce znajdowała się figurka Matki Bożej, przy której rodzina rozpoczynała i kończyła modlitwą każdy dzień. Pierwsze nauki Rajmund pobierał w domu. Nie było bowiem wtedy szkół polskich, a rodzice nie chcieli posyłać dzieci do szkół rosyjskich. Miał ok. 12 lat, kiedy prosił Matkę Bożą, aby Ona sama odpowiedziała mu, kim będzie. Jak opowiadał później mamie, pokazała mu się wtedy Maryja trzymająca dwie korony: jedną białą i drugą czerwoną, i zapytała, czy chce je otrzymać. „Biała miała oznaczać, że wytrwam w czystości, czerwona – że będę męczennikiem. Odpowiedziałem, że chcę. Wówczas Matka Boża mile na mnie spojrzała i zniknęła”. W roku 1907 w parafii pabianickiej odbywały się misje, które prowadził franciszkanin, o. Peregryn Haczela ze Lwowa. Pod wpływem przeprowadzonej misji Rajmund ze swoim starszym bratem, Franciszkiem, postanowił wstąpić do franciszkanów konwentualnych. Za pozwoleniem rodziców obaj udali się do małego seminarium we Lwowie. W gimnazjum Rajmund wybijał się w matematyce i fizyce. Będąc w gimnazjum, Rajmund postanowił zbrojnie walczyć dla Maryi. Wkrótce jednak doszedł do przekonania, że takiej walki nie da się połączyć ze stanem duchownym, który chciał obrać. Postanowił więc zrezygnować z powołania duchownego i kapłańskiego. W tej krytycznej chwili zjawiła się we Lwowie jego matka i wyznała obu synom, że postanowiła z ojcem poświęcić się na służbę Bożą. Matka miała wstąpić do benedyktynek we Lwowie, a ojciec do franciszkanów w Krakowie. Rajmund ujrzał w tym wyraźną wolę Bożą i uznał, że jego przeznaczeniem jest pozostanie w zakonie. Poprosił więc o przyjęcie do nowicjatu, który rozpoczął 4 września 1910r. Przy obłóczynach otrzymał zakonne imię Maksymilian. Jesienią 1912r. udał się na dalsze studia do Krakowa. Przełożeni, widząc jego wyjątkowe zdolności, wysłali go jednak na studia do Rzymu, gdzie zamieszkał w Międzynarodowym Kolegium Serafickim. Studiował filozofię (1912-1915), a potem teologię (1915-1919). 1 listopada 1914r. złożył śluby wieczyste, przybierając imię Maria. 29 listopada 1914r. otrzymał święcenia niższe, a 28 października 1915r. na Uniwersytecie Gregoriańskim obronił pracę doktorską z wyróżnieniem. Pod wpływem szeroko zakrojonej akcji antykatolickiej, której był świadkiem w Rzymie, po naradzie ze współbraćmi i za zgodą swego spowiednika, Maksymilian Maria założył Rycerstwo Niepokalanej (Militia Immaculatae). Celem tego stowarzyszenia była walka o nawrócenie schizmatyków, heretyków i masonów. 8 października 1917r. otrzymał święcenia diakonatu, a 28 kwietnia 1918r. w kościele św. Andrzeja della Valle święcenia kapłańskie z rąk kard. Bazylego Pompilego. 22 lipca 1919r. o. Maksymilian Kolbe ukończył wydział teologiczny ze stopniem naukowym doktora. W roku 1919, po siedmiu latach pobytu w Rzymie, o. Maksymilian wrócił do Polski. W styczniu 1922r. zaczął wydawać w Krakowie miesięcznik pod znamiennym tytułem Rycerz Niepokalanej. Książę Jan Drucki-Lubecki ofiarował mu na miejsce na drukarnię ziemię ze swego majątku Teresin w okolicach Warszawy. Ojciec Kolbe zjawił się w późniejszym Niepokalanowie 6 sierpnia 1927r. i postawił tam figurę Niepokalanej. Z pomocą oddanych sobie współbraci i okolicznej ludności zabrał się też do budowy kaplicy. Postawiono także drewniane baraki, do których wniesiono maszyny drukarskie. Następnie za zezwoleniem generała zakonu o. Kolbe udał się do Japonii, aby tam szerzyć wielkie dzieło (26 lutego 1930r.). W niezmiernie ciężkich warunkach, bez żadnej pomocy miejscowego biskupa w Nagasaki, o. Kolbe rozpoczął pracę wydawniczą. Po sześciu latach nieobecności wrócił do kraju.  1 września 1939r. wybuchła druga wojna światowa. Już 12 września Niepokalanów dostał się pod okupację niemiecką. Nie mogąc wydawać żadnych pism, organizował nieustanną adorację Najświętszego Sakramentu i otworzył warsztaty dla ludności: kuźnię, blacharnię, dział naprawy rowerów i zegarów, dział fotografii, zakład krawiecki i szewski. 17 lutego 1941r. gestapo i zabrało o. Kolbego do obozu na Pawiaku. 28 maja 1941r. został wywieziony do Oświęcimia wraz z 303 więźniami. Otrzymał numer 16670. Przydzielono go do oddziału „Krwawego Krotta”, znanego kryminalisty. Pod koniec lipca 1941r. uciekł jeden z więźniów. Zwołano na plac apelowy wszystkich więźniów i wybrano dziesięciu, skazując ich na śmierć głodową. Wśród nich znalazł się także Franciszek Gajowniczek, który osierociłby żonę i dzieci. Wtedy z szeregu wystąpił o. Kolbe i poprosił, aby to jego skazano na śmierć w miejsce Gajowniczka. Poszedł więc z 9 towarzyszami do bloku 13, zwanego blokiem śmierci. Przez dwa tygodnie pozostawał żywy bez jedzenia i kropli wody. 14 sierpnia 1941r. Niemcy uśmiercili go zastrzykiem fenolu, a ciało o. Maksymiliana zostało spalone w krematorium. Dzięki ofierze o. Maksymiliana Franciszek Gajowniczek zmarł dopiero w 1995r. w wieku 94 lat. 17 października 1971 r. Paweł VI dokonał beatyfikacji o. Maksymiliana. Kanonizacji dokonał 10 października 1982r. św. Jan Paweł II. >> Źródło tekstu

św. Andrzej Bobola

św. Andrzej Bobola, jezuita, (* 30.11.1591r. Strachocina -✝ 16.05.1657r. Janów Poleski) 66 lat (tortury w rzeźni, amputacje części ciała na żywo). Grafika cyfrowa – Andrzej Karpiński 2019r. Kompozycja postaci własna, na podstawie miniaturowej reprodukcji obrazu z ok. 1935r. nieznanego autora należącej do ks. Jana Ziei, odnalezionej w Archiwum Generalnym Zgromadzenia Sióstr Urszulanek SJK w Pniewach wraz z autografem prymasa Augusta Hlonda. >> Źródło ilustracji  Praca wykonana dla fundacji Solo Dios Basta, wykorzystana do projektu Polska pod Krzyżem 2019. Andrzej urodził się 30 listopada 1591r. w Strachocinie koło Sanoka. Pochodził ze szlacheckiej rodziny, bardzo przywiązanej do religii katolickiej. Nauki humanistyczne wstępne i średnie wraz z retoryką Andrzej pobierał w jednej ze szkół jezuickich, prawdopodobnie w Wilnie, w latach 1606-1611. 31 lipca 1611r., w wieku 20 lat, wstąpił do jezuitów w Wilnie. Po dwóch latach nowicjatu złożył w 1613r. śluby proste. W latach 1613-1616 studiował filozofię na Akademii Wileńskiej. Po dwóch latach nauczania młodzieży (1616-1618), najpierw w Brunsberdze (Braniewie), w stolicy Warmii, a potem w Pułtusku, wrócił na Akademię Wileńską na dalsze studia teologiczne (1618-1622), które ukończył święceniami kapłańskimi (12 marca 1622r.). Od roku 1652 pełnił w Pińsku urząd kaznodziei w kościele św. Stanisława. Pińsk jako miasto pogranicza Rusi i prawosławia był w tamtym okresie często miejscem walk i zatargów. Zniszczony w roku 1648, odbity przez wojska polskie, w roku 1655 zostaje ponownie zajęty przez wojska carskie, które wśród ludności miejscowej urządziły rzeź. W roku 1657 Pińsk jest w rękach polskich i jezuici mogą wrócić tu do normalnej pracy. Jednak już w maju miasto zajmuje oddział kozacki pod dowództwem Jana Lichego. Maffon i Bobola opuszczają miasto i chronią się ucieczką. Dnia 15 maja o. Maffon zostaje ujęty w Horodcu przez oddział Zielenieckiego i Popeńki i na miejscu ponosi śmierć męczeńską. Andrzej Bobola schronił się do Janowa, odległego od Pińska około 30 kilometrów. Stamtąd udał się do wsi Peredił. 16 maja do Janowa wpadły oddziały i zaczęły mordować ludność. Andrzej ratował się ucieczką. Kiedy dojeżdżał do wsi Mogilno, napotkali oddział żołnierzy. Z Andrzeja zdarto suknię kapłańską, na pół obnażonego zaprowadzono pod płot, przywiązano go do słupa i zaczęto bić nahajami. Oprawcy ucięli świeże gałęzie wierzbowe, upletli z niej koronę na wzór Chrystusowej i włożyli ją na jego głowę tak, aby jednak nie pękła czaszka. Zaczęto go policzkować, aż wybito mu zęby, wyrywano mu paznokcie i zdarto skórę z górnej części ręki. Odwiązali go wreszcie oprawcy i okręcili sznurem, a dwa jego końce przymocowali do siodeł. Andrzej musiał biec za końmi, popędzany kłuciem lanc. Zawleczono go do rzeźni miejskiej, rozłożono na stole i zaczęto przypalać ogniem. Na miejscu tonsury wycięto mu ciało do kości na głowie, na plecach wycięto mu skórę w formie ornatu, rany posypywano sieczką, odcięto mu nos, wargi, wykłuto mu jedno oko. Kiedy z bólu i jęku wzywał stale imienia Jezus, w karku zrobiono otwór i wyrwano mu język u nasady. Potem powieszono go twarzą do dołu. Uderzeniem szabli w głowę dowódca zakończył nieludzkie męczarnie Andrzeja Boboli dnia 16 maja 1657r. Ciało Męczennika przeniesiono do miejscowego kościoła i zapomniano o nim. Dnia 16 kwietnia 1702 roku Andrzej ukazał się rektorowi kolegium pińskiego i wskazał, gdzie w krypcie kościoła pod ołtarzem głównym znajduje się jego grób. Ciało znaleziono nietknięte, mimo że spoczywało w wilgotnej ziemi. Było nawet giętkie, jakby niedawno zmarłego człowieka. Zaczęły się mnożyć łaski i cuda. Ponownie Andrzej ukazał się w Wilnie w 1819r. dominikaninowi, o. Korzenieckiemu, któremu przepowiedział wskrzeszenie Polski z zaborów, i że zostanie jej patronem. Ku wielkiej radości Polaków beatyfikacja miała miejsce dnia 30 października 1853r. W roku 1820 jezuici zostali usunięci z Rosji, a opiekę nad ciałem Świętego objęli pijarzy (1820-1830). Relikwie przeniesiono potem do kościoła dominikanów. Wreszcie po wydaleniu dominikanów (1864) przejęli straż nad kościołem i relikwiami kapłani diecezjalni. W roku 1917 dokonano przełożenia relikwii. W roku 1922, po wybuchu rewolucji, ciało zostało przeniesione do Moskwy do muzeum medycznego. W roku 1923 rząd rewolucyjny na prośbę Stolicy Apostolskiej zwrócił śmiertelne szczątki bł. Andrzeja. Przewieziono je do Watykanu do kaplicy św. Matyldy, a w roku 1924 do kościoła jezuitów w Rzymie. 17 kwietnia 1938r., w uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego, Pius XI dokonał uroczystej kanonizacji bł. Andrzeja. W roku 1938 relikwie św. Andrzeja zostały uroczyście przewiezione do kraju. Przejazd relikwii specjalnym pociągiem przez Lublianę, Budapeszt do Polski, a następnie przez wiele polskich miast (w tym Kraków, Poznań, Łódź aż do Warszawy) był wielkim wydarzeniem. W Warszawie, po powitaniu w katedrze, relikwie spoczęły w srebrno-kryształowej trumnie-relikwiarzu w kaplicy jezuitów przy ul. Rakowieckiej. W roku 1939 relikwie zostały przeniesione do kościoła jezuitów na Starym Mieście. Tam do dziś szczątki doznają czci w nowo wybudowanym kościele św. Andrzeja Boboli, podniesionym do rangi narodowego sanktuarium. W kwietniu 2002r. watykańska Kongregacja Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, przychylając się do prośby Prymasa Polski kard. Józefa Glempa, nadała św. Andrzejowi Boboli tytuł drugorzędnego patrona Polski. Uroczystego ogłoszenia św. Andrzeja Boboli patronem Polski dokonał 16 maja 2002r.kard. Józef Glemp w Warszawie podczas Mszy Świętej w sanktuarium jezuickim, w którym są przechowywanie relikwie Świętego. >> Źródło tekstu

bł. Karolina Kózkówna

bł. Karolina Kózkówna, parafianka, (* 02.08.1898r. Wał-Ruda -✝  18.11.1914r. Wał-Ruda) 16 lat (porwana, śmiertelnie pobita podczas obrony dziewictwa). Grafika cyfrowa – Andrzej Karpiński 2019r. Kompozycja postaci własna, na podstawie jedynego, dostępnego zdjęcia nieznanego autora z 1912r. >> Źródło zdjęcia Praca wykonana dla fundacji Solo Dios Basta, wykorzystana do projektu Polska pod Krzyżem 2019. Karolina urodziła się w podtarnowskiej wsi Wał-Ruda 2 sierpnia 1898r. jako czwarte z jedenaściorga dzieci Jana Kózki i Marii z domu Borzęckiej. Pięć dni później otrzymała chrzest w kościele parafialnym w Radłowie. Jej rodzice posiadali niewielkie gospodarstwo. Pracowała z nimi na roli. Wzrastała w atmosferze żywej i autentycznej wiary, która wyrażała się we wspólnej rodzinnej modlitwie wieczorem i przy posiłkach, w codziennym śpiewaniu Godzinek, częstym przystępowaniu do sakramentów i uczestniczeniu we Mszy także w dzień powszedni. Ich uboga chata była nazywana „kościółkiem”. Krewni i sąsiedzi gromadzili się tam często na wspólne czytanie Pisma świętego, żywotów świętych i religijnych czasopism. W Wielkim Poście śpiewano tam Gorzkie Żale, a w okresie Bożego Narodzenia – kolędy. Karolina od najmłodszych lat ukochała modlitwę i starała się wzrastać w miłości Bożej. Nie rozstawała się z otrzymanym od matki różańcem – modliła się nie tylko w ciągu dnia, ale i w nocy. We wszystkim była posłuszna rodzicom, z miłością i troską opiekowała się licznym młodszym rodzeństwem. W 1906 roku rozpoczęła naukę w ludowej szkole podstawowej, którą ukończyła w 1912 roku. Potem uczęszczała jeszcze na tzw. naukę dopełniającą trzy razy w tygodniu. Uczyła się chętnie i bardzo dobrze, z religii otrzymywała zawsze wzorowe oceny, była pracowita i obowiązkowa. Do Pierwszej Komunii św. przystąpiła w roku 1907 w Radłowie, a bierzmowana została w 1914r. przez biskupa tarnowskiego Leona Wałęgę w nowo wybudowanym kościele parafialnym w Zabawie. Duży wpływ na duchowy rozwój Karoliny miał jej wuj, Franciszek Borzęcki, bardzo religijny i zaangażowany w działalność apostolską i społeczną. Siostrzenica pomagała mu w prowadzeniu świetlicy i biblioteki, do której przychodziły często osoby dorosłe i młodzież. Prowadzono tam kształcące rozmowy, śpiewano pieśni religijne i patriotyczne, deklamowano utwory wieszczów. Karolina była urodzoną katechetką. Nie poprzestawała na tym, że poznała jakąś prawdę wiary lub usłyszała ważne słowo; zawsze spieszyła, by przekazać je innym. Katechizowała swoje rodzeństwo i okoliczne dzieci, śpiewała z nimi pieśni religijne, odmawiała różaniec i zachęcała do życia według Bożych przykazań. Wrażliwa na potrzeby bliźnich, chętnie zajmowała się chorymi i starszymi. Odwiedzała ich, oddając im różne posługi i czytając pisma religijne. Przygotowywała w razie potrzeby na przyjęcie Wiatyku. W swojej parafii była członkiem Towarzystwa Wstrzemięźliwości oraz Apostolstwa Modlitwy i Arcybractwa Wiecznej Adoracji Najświętszego Sakramentu. Zginęła w 17. roku życia 18 listopada 1914 roku, na początku I wojny światowej. Carski żołnierz uprowadził ją przemocą i bestialsko zamordował, gdy broniła się pragnąc zachować dziewictwo. Po kilkunastu dniach, 4 grudnia 1914r., w pobliskim lesie znaleziono jej zmasakrowane ciało. Tragedia jej śmierci nie miała świadków. Pogrzeb sprawowany w niedzielę 6 grudnia 1914r. zgromadził ponad 3 tysiące żałobników i był wielką manifestacją patriotyczno-religijną okolicznej ludności, która przekonana była, że uczestniczy w pogrzebie męczennicy. Tak rozpoczął się kult Karoliny. Pochowano ją początkowo na cmentarzu grzebalnym, ale w 1917 roku bp Wałęga przeniósł jej ciało do grobowca przy parafialnym kościele we wsi Zabawa. W trakcie procesu beatyfikacyjnego 6 października 1981r. przeprowadzono ekshumację i pierwsze rozpoznanie doczesnych szczątków Karoliny; złożono je w sarkofagu w kruchcie kościoła w Zabawie. Rekognicję kanoniczną i przełożenie doczesnych szczątków Karoliny do nowej trumny przeprowadzono w marcu 1987r., po ogłoszeniu dekretu o męczeństwie służebnicy Bożej.10 czerwca 1987r. w Tarnowie św. Jan Paweł II beatyfikował Karolinę. W czasie Mszy beatyfikacyjnej powiedział: „Święci są po to, ażeby świadczyć o wielkiej godności człowieka. Świadczyć o Chrystusie ukrzyżowanym i zmartwychwstałym dla nas i dla naszego zbawienia – to znaczy równocześnie świadczyć o tej godności, jaką człowiek ma wobec Boga. Świadczyć o tym powołaniu, jakie człowiek ma w Chrystusie”. Uroczystym rozpoczęciem kultu bł. Karoliny była translokacja relikwii – przeniesienie trumny z przedsionka kościoła i złożenie jej w sarkofagu pod mensą głównego ołtarza jej parafialnego kościoła. Kilka lat temu przy Diecezjalnym Sanktuarium bł. Karoliny w Zabawie poświęcono kaplicę Męczenników i Ofiar Przemocy, a obecnie trwa budowa Pomnika Ofiar Wypadków Komunikacyjnych, który jest pierwszym etapem powstania Centrum Leczenia Traumy Powypadkowej. Bł. Karolina Kózkówna jest patronką Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży (KSM) i Ruchu Czystych Serc. W ikonografii przedstawiana jest z palmą w ręce. >> Źródło tekstu

 

bł. Michał Kozal

bł. Michał Kozal, biskup, (* 25.09.1893r. Nowy Folwark/Krotoszyn -✝  26.01.1943r. (wspomnienie 14 czerwca) obóz Dachau/Niemcy) 50 lat (zagłodzony, zabity zastrzykiem z fenolu). Grafika cyfrowa – Andrzej Karpiński 2019r. Kompozycja postaci własna, na podstawie zdjęcia dostępnego w zbiorach Muzeum Regionalnego w Krotoszynie. Praca wykonana dla fundacji Solo Dios Basta, wykorzystana do projektu Polska pod Krzyżem 2019. Michał Kozal urodził się 25 września 1893r. w Nowym Folwarku pod Krotoszynem. Był synem Jana, oficjalisty dworskiego, i Marianny z Płaczków. Po ukończeniu szkoły podstawowej, a później gimnazjum w Krotoszynie, wstąpił w 1914 roku do seminarium duchownego w Poznaniu, gdzie ukończył tzw. kurs teoretyczny. Ostatni rok studiów, zwany praktycznym, ukończył w Gnieźnie. Tam też otrzymał święcenia kapłańskie w dniu 23 lutego 1918 roku. Planował, że podejmie studia specjalistyczne, ale po nagłej śmierci ojca musiał zapewnić utrzymanie matce i siostrze. Był wikariuszem w różnych parafiach. Odznaczał się gorliwością w prowadzeniu katechizacji, wiele godzin spędzał w konfesjonale, z radością głosił Słowo Boże, dużo się modlił. Był wyrozumiały, uczynny i miłosierny wobec wiernych. W uznaniu dla jego gorliwej posługi kapłańskiej i wiedzy zdobytej dzięki samokształceniu, kardynał August Hlond mianował go w 1927 ojcem duchownym seminarium w Gnieźnie. Okazał się doskonałym przewodnikiem sumień przyszłych kapłanów. Alumni powszechnie uważali go za świętego męża. Dwa lata później został powołany na stanowisko rektora seminarium. Obowiązki pełnił do roku 1939, kiedy Pius XI mianował go biskupem pomocniczym diecezji włocławskiej i biskupem tytularnym Lappy (na Krecie). Konsekrację biskupią otrzymał 13 sierpnia 1939 roku z rąk księdza biskupa Karola Radońskiego w katedrze włocławskiej. We wrześniu 1939 roku nie opuścił swojej diecezji, którą zarządzał po wyjeździe z kraju biskupa diecezjalnego. Jego nieustraszona, pełna poświęcenia postawa stała się wzorem zarówno dla duchowieństwa, jak i dla ludzi świeckich. Niemcy aresztowali go 7 listopada 1939 roku. Najpierw wraz z alumnami seminarium i kapłanami został osadzony w więzieniu we Włocławku. Od stycznia 1940r. do 3 kwietnia 1941r. internowano go w klasztorze księży salezjanów w Lądzie nad Wartą. Po wywiezieniu z Lądu, więziony był w obozach w Inowrocławiu, Poznaniu, Berlinie, Halle, Weimarze i Norymberdze. Wszędzie ze względu na swoją niezłomną postawę, rozmodlenie i gorliwość kapłańską doznawał szczególnych upokorzeń i prześladowań. Od lipca 1941 roku był więźniem obozu w Dachau, gdzie tak jak inni kapłani pracował ponad siły. Doświadczał tu wyrafinowanych szykan, ciesząc się w duchu, że „stał się godnym cierpieć zelżywości dla imienia Jezusowego”. Chociaż sam był głodny i nieraz opuszczały go siły, dzielił się swoimi racjami żywnościowymi ze słabszymi od siebie, potrafił oddać ostatni kęs chleba klerykom. Odważnie niósł posługę duchową chorym i umierającym, a zwłaszcza kapłanom. W styczniu 1943 roku ciężko zachorował na tyfus; gdy był już zupełnie wycieńczony, przeniesiono go na osobny „rewir”. 26 stycznia 1943 roku został uśmiercony zastrzykiem z fenolu. Umarł w zjednoczeniu z Chrystusem ukrzyżowanym. Mimo prób ocalenia jego ciała przez więźniów, zostało ono spalone w krematorium. Po bohaterskiej śmierci sława świętości biskupa Kozala utrwaliła się wśród duchowieństwa i wiernych, którzy prosili Boga o łaski za jego wstawiennictwem. Zaraz po wojnie zaczęto zabiegać o beatyfikację. Św. Jan Paweł II podczas uroczystej Mszy Świętej 14 czerwca 1987 roku w Warszawie przed Pałacem Kultury i Nauki – zamykającej II Krajowy Kongres Eucharystyczny – dokonał beatyfikacji biskupa Michała Kozala. Papież powiedział w homilii: „Tę miłość, którą Chrystus mu objawił, biskup Kozal przyjął w całej pełni jej wymagań. Nie cofnął się nawet przed tym najtrudniejszym: «Miłujcie waszych nieprzyjaciół» (Mt 5, 44). Niech będzie jednym jeszcze patronem naszych trudnych czasów, pełnych napięcia, nieprzyjaźni i konfliktów. Niech będzie wobec współczesnych i przyszłych pokoleń świadkiem tego, jak wielka jest moc łaski Pana naszego Jezusa Chrystusa – Tego, który «do końca umiłował»”. >> Źródło tekstu

św. Stanisław

św. Stanisław biskup, (* 1030r. Szczepanowo -✝  11.04.1079r. Kraków) (wspomnienie 8 maja) 49 lat (siedem uderzeń toporem w tył głowy i ćwiartowanie ciała). Grafika cyfrowa – Andrzej Karpiński 2019r. Kompozycja postaci własna, na podstawie zdjęcia rzeźby św. Stanisława wskrzeszającego Piotrowina z Ołtarza Farnego w Poznaniu autorstwa Pompeo Ferrari. Praca wykonana dla fundacji Solo Dios Basta, wykorzystana do projektu Polska pod Krzyżem 2019. Stanisław urodził się w Szczepanowie około 1030r. Podawane imiona rodziców: Wielisław i Małgorzata lub Bogna nie są pewne. Stanisław miał pochodzić z rodu Turzynów, mieszkających we wsi Raba i Szczepanów koło Bochni w ziemi krakowskiej. Wioska Szczepanów miała być własnością jego rodziny. Swoje pierwsze studia Stanisław odbył w domu rodzinnym, potem w Tyńcu, w klasztorze benedyktyńskim. Dalsze studia odbywał zgodnie z ówczesnym zwyczajem za granicą. Święcenia kapłańskie otrzymał ok. roku 1060. Biskup krakowski, Lambert Suła, mianował Stanisława kanonikiem katedry. Na zlecenie biskupa Stanisław założył, Rocznik krakowski, w którym notował ważniejsze wydarzenia z życia diecezji. Po śmierci Lamberta (1070) Stanisław został wybrany jego następcą. Wybór ten zatwierdził papież Aleksander II. Konsekracja odbyła się jednak dopiero w roku 1072. Dla biskupstwa nabył wieś Piotrawin na prawym brzegu Wisły. Wygrał przed sądem książęcym spór o tę wieś ze spadkobiercami jej zmarłego właściciela. Opowieść o wskrzeszeniu Piotra jest legendą. Na pierwszym miejscu jednak największą zasługą Stanisława było to, że dzięki poparciu króla Bolesława Śmiałego, udał się do papieża Grzegorza VII wyjednać wskrzeszenie metropolii gnieźnieńskiej. W ten sposób raz na zawsze ustały automatycznie pretensje metropolii magdeburskiej do zwierzchnictwa nad diecezjami polskimi. Św. Grzegorz VII przysłał do Polski 25 kwietnia 1075r. swoich legatów, którzy orzekli prawomocność erygowania metropolii gnieźnieńskiej z roku 999/1000 oraz jej praw. Ustanowili też oni na stolicy arcybiskupiej św. Wojciecha nowego metropolitę, którego jednak imienia nie znamy. W centrum zainteresowania kronikarzy znalazł się przede wszystkim fakt zatargu Stanisława z królem Bolesławem Śmiałym. Gall Anonim tak opisuje morderstwo Stanisława: „Jak zaś król Bolesław został z Polski wyrzucony, długo byłoby opowiadać. Lecz to wolno powiedzieć, że nie powinien pomazaniec na pomazańcu jakiegokolwiek grzechu cieleśnie mścić. Tym bowiem sobie wiele zaszkodził, że do grzechu grzech dodał; że za bunt skazał biskupa na obcięcie członków. Ani więc biskupa-buntownika nie uniewinniamy, ani króla mszczącego się tak szpetnie nie zalecamy”. natomiast według Wincentego Kadłubka sprawy przedstawiały się w sposób następujący: „Bolesław nieustannie brał udział w zbrojnych wyprawach. Wincenty Kadłubek pisze, że te wyprawy były powodem, że w kraju szerzył się rozbój i wiarołomstwo żon, a przez to rozbicie małżeństw i zamęt. Fakt targnięcia się na św. Stanisława w kościele, w czasie odprawiania Mszy świętej, świadczy najlepiej o tym, jak nieopanowany był tyrański charakter Bolesława, który np. nakazywał wiarołomnym żonom karmić piersiami swymi szczenięta. Kiedy król szalał, aby złamać opór, Stanisław jako jedyny miał odwagę upomnieć króla. Kiedy zaś ten nic sobie z upomnienia nie czynił i dalej szalał, biskup rzucił na niego klątwę, czyli wyłączył króla ze społeczności Kościoła, a przez to samo zwolnił od posłuszeństwa poddanych. Ze strony Stanisława był to akt niezwykłej odwagi pasterza, ujmującego się za swoją owczarnią. 11 kwietnia 1079 roku Bolesław udał się na Skałkę i w czasie Mszy świętej zarąbał biskupa uderzeniem w głowę. Potem kazał poćwiartować jego ciało. Ówczesnym zwyczajem bowiem ciało skazańca niszczono. Duchowni z czcią pochowali je w kościele św. Michała na Skałce. Na czaszce widać ślady 7 uderzeń ostrego żelaza, co potwierdza rodzaj śmierci, przekazany przez tradycję. Największe cięcie ma 45 mm długości i ok. 6 mm głębokości. W 1088 roku dokonano przeniesienia relikwii św. Stanisława do katedry krakowskiej. Kult św. Stanisława istniał od dawna. Jego kanonizacją zajął się formalnie dopiero biskup krakowski Iwo Odrowąż w 1229r. W roku 1250 papież Innocenty IV wyznaczył do przeprowadzenia procesu specjalną komisję. Wynikiem jej pracy był sporządzony protokół, z którym w roku 1251 zostali wysłani do Rzymu mistrz Jakub ze Skarszewa, doktor dekretów, i mistrz Gerard, w towarzystwie franciszkanów i dominikanów. Z nieznanych bliżej przyczyn stanowczy opór stawił kardynał Rinaldo Conti, późniejszy papież Aleksander IV (1254-1261). Właśnie od procesu Stanisława wprowadzona została praktyka „adwokata diabła” (łac. advocatus diaboli), którego zadaniem było wyciąganie na jaw wszystkich niejasności i zarzutów przeciw kanonizacji. Opór kardynała ostatecznie przełamano i dnia 8 września 1253 roku w kościele św. Franciszka z Asyżu papież Innocenty IV dokonał kanonizacji. Na ręce dostojników Kościoła w Polsce papież wręczył bullę kanonizacyjną. Wracających z Italii posłów Kraków powitał uroczystą procesją ze wszystkich kościołów. Na następny rok biskup Prandota wyznaczył uroczystość podniesienia relikwii Stanisława i ogłoszenia jego kanonizacji w Polsce. Uroczystość odbyła się dnia 8 maja 1254 roku. Stąd liturgiczny obchód ku czci Stanisława w Polsce przypada właśnie na 8 maja (w Kościele powszechnym na 11 kwietnia – dzień męczeńskiej śmierci). Św. Stanisław jest głównym patronem Polski. >> Źródło tekstu

św. Melchior Grodziecki

św. Melchior Grodziecki, jezuita, (* 1582r. Cieszyn -✝  08.09.1619r. Koszyce/Czechy) 37 lat (tortury, ćwiartowanie, ścięcie, utopienie w dole kloacznym). Grafika cyfrowa – Andrzej Karpiński 2019r. Kompozycja postaci własna, na podstawie rysunku dostępnego w domenie publicznej, nieznanego autora. >> Źródło zdjęcia  Praca wykonana dla fundacji Solo Dios Basta, wykorzystana do projektu Polska pod Krzyżem 2019. Melchior urodził się w Cieszynie w szlacheckiej rodzinie herbu Radwan około 1584 r. Studia średnie odbywał w wiedeńskim kolegium jezuitów, gdzie kształciło się wielu Polaków, wśród nich także św. Stanisław Kostka († 1568). Musiał wyróżniać się wśród swoich kolegów, skoro – jak sam pisze w jednym ze swoich listów do rodziców (1602) – został przyjęty do Kongregacji Mariańskiej, do której przyjmowano tylko najlepszych i najwybitniejszych uczniów. Był to równocześnie początek jego życia zakonnego. 22 maja 1603r. rozpoczął nowicjat w Brnie, którego fundatorami byli jego stryjowie: Jan i Wacław. Razem z nim odbywał nowicjat Stefan Pongracz, późniejszy towarzysz jego męczeńskiej śmierci. Wśród pierwszych nowicjuszy tego klasztoru znalazł się także św. Edmund Campion, stracony w Anglii za wiarę w roku 1584. Po dwuletniej próbie 22 maja 1605r. Melchior złożył śluby zakonne. Zgodnie z ówczesnym zwyczajem zakonu, po nowicjacie nie udał się na studia, ale na praktykę nauczycielską do Brna (1605-1606) i do Kłodzka (1606-1607), gdzie jezuici mieli swoje kolegia. Równocześnie uzupełniał wykształcenie muzyczne. Od roku 1609 rozpoczął trzyletnie studia filozoficzne w Pradze. Ponieważ nie okazywał w tym kierunku większych uzdolnień, skierowano go na dwuletni kurs teologii. W roku 1614 otrzymał święcenia kapłańskie. Pierwsze lata kapłańskiego życia spędził w Pradze, gdzie głosił kazania i spowiadał w języku czeskim, który poznał w czasie nowicjatu i studiów w Czechach. Przez rok pełnił obowiązki kaznodziei we wsi Kopanina. Około roku 1616 powierzono mu kierownictwo bursy praskiej dla ubogich studentów. Stanowiła ona równocześnie zalążek małego seminarium. Kiedy wybuchła wojna trzydziestoletnia (1618-1648), Melchior udał się na Węgry i pozostał tam w kolegium jezuickim w Homonnie. Tutaj też 16 czerwca 1619r. złożył śluby wieczyste. Wkrótce wysłano go w charakterze kapelana wojskowego do Koszyc. Razem z Melchiorem wysłano tam również Stefana Pongracza, który był Węgrem. Pongracz miał służyć katolikom węgierskim, a Melchior – polskim i czeskim. Swoją posługę pełnili zarówno wśród wojskowych, jak i dla małej grupy ludności cywilnej. Kiedy wojska Rakoczego zajęły Koszyce, aresztowano także kapłanów, którzy szukali schronienia na zamku: kanonika strzygomskiego Marka Kriża (Chorwata), Melchiora Grodzieckiego i Stefana Pongracza. Pastor protestancki, Alwinczy, domagał się wymordowania wszystkich katolików w mieście. Sprzeciwiono się temu, ale wydano wyrok śmierci na trzech kapłanów. Rakoczy zatwierdził ten wyrok. Jego hajducy dokonali straszliwej egzekucji. Po północy z 7 na 8 września 1619r. w towarzystwie pastora Alwinczy’ego hajducy udali się na zamek. Najpierw usiłowali nakłonić kapłanów do wyrzeczenia się wiary katolickiej. Kiedy zaś groźby okazały się daremne, na miejscu zamordowali kanonika Kriża. Nad jezuitami zaś zaczęli się znęcać i torturować ich, aby wymusić na nich odstępstwo. Umocowali do belki każdego z nich i podnosili w górę. Nogi obciążano kamieniami. Ciało krajali nożami i wyrywali jego kawały obcęgami. Świeże rany przypalali pochodniami. Głowę okręcali sznurem i ściskali tak mocno, że oczy wychodziły na wierzch. Wśród niesłychanych mąk obaj jezuici powtarzali tylko imiona Pana Jezusa i Najświętszej Maryi Panny. Kiedy wreszcie siły katów opadły, dobili swoje ofiary, toporem obcinając im głowy. Ciała męczenników wrzucono do kloaki. Wieść o dokonanej zbrodni obiegła lotem błyskawicy Koszyce. Wywołała oburzenie nawet wśród protestantów. Rada miejska poleciła katowi pogrzebać ciała kapłanów. Wywieziono je do posiadłości w Also-Sobes koło Koszyc. Stąd w roku 1636 przeniesiono je do Trnawy, gdzie po kilkakrotnej zmianie miejsca spoczęły w klasztorze urszulanek. Liczne łaski i cuda przypisywane wstawiennictwu Melchiora i jego towarzyszy oraz kult zataczający coraz większe kręgi na Słowacji, Węgrzech, Morawach i Śląsku doprowadziły do rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego już w roku 1628. Dopiero jednak 15 stycznia 1905r. Melchior i jego dwaj towarzysze zostali przez św. Piusa X uznani za błogosławionych. Kanonizował ich św. Jan Paweł II w 1995r. Św. Melchior jest patronem archidiecezji katowickiej. >> Źródło tekstu

o. Wojciech Męciński

o. Wojciech Meciński, jezuita, (* 1598r. Osmolice – ✝ 23.03.1643r. Nagasaki) 45 lat (topiony lejkiem z wodą, utopiony w kloace, ćwiartowany, spalony). Grafika cyfrowa – Andrzej Karpiński 2019r. Kompozycja postaci własna, na podstawie obrazu nieznanego autora z 1644r. >> źródło wyjściowe grafiki Praca wykonana dla fundacji Solo Dios Basta, wykorzystana do projektu Polska pod Krzyżem 2019. Był taki czas, że jezuici o mało co nie nawrócili całego świata. Udział w tych zasługach mieli również Polacy, z których jednym z jaśniejących przykładów jest o. Wojciech Męciński, pochodzący z Osmolic (dzisiejsze województwo lubelskie) i żyjący w XVII wieku jezuita – męczennik w Japonii. Znajomość faktów z jego życia zawdzięczamy jego zapiskom i opracowaniu ich przez o. Kacpra Drużbickiego SJ. Wojciech Męciński w młodym wieku ciężko zachorował. Gdy zdrowia nie przywracały środki medyczne, złożył śluby Matce Bożej Częstochowskiej i odzyskał zdrowie. Będąc już w zakonie jezuitów, podejmował dziękczynne pielgrzymki na Jasną Górę. W Lublinie, gdy Wojciech oddawał się czytaniom duchowym i modlitwom do Matki Bożej, zobaczył kiedyś w widzeniu Błogosławioną Dziewicę, która jakby podawała mu złote jabłko.W Italii Wojciech doświadczył najcudowniejszego dobrodziejstwa uratowania mu życia przez Matkę Bożą. Gdy był w okolicach Wenecji Patawio, niedaleko od ujścia rzeki Dreptam do Morza Adriatyckiego, zdarzyło się, iż idąc w nocy, spadł z wysokiego brzegu do tejże rzeki. W kipieli zdążył tylko ślubować Matce Bożej, że jeżeli go ocali, on złoży wotum w postaci srebrnej tabliczki. Wojciech był w mroźnej wodzie (stało się to 14 grudnia 1619r.), a ponadto prąd rzeczny ściągał go w kierunku otwartego morza. Wszakże ludziom udało się go wydobyć na wpółżywego, i wszyscy zgodnie stwierdzili, iż musiał to być cud, bowiem w miejscu o tak niedostępnych brzegach i przy takich warunkach atmosferycznych ratunek wydawał się niemożliwy. W jakiś czas później Wojciech otrzymał polecenie udania się na misje. Pracował w różnych częściach świata, aż w końcu przyszedł czas na Japonię. Na statku, którym płynęli ojcowie jezuici, protestanccy Holendrzy zaczęli rabować pasażerów. W końcu jezuici przedostali się do Japonii, gdzie właśnie trwały wielkie prześladowania zarządzone przez władze. Co prawda zakonnicy przybyli na japońską ziemię w przebraniu, niemniej zostali rozpoznani jako obcokrajowcy i pojmani. Stanęli przed sądem, który skazał ich na surową karę. Ich męczeństwo nastąpiło w Nagasaki. Japończycy najpierw przez siedem miesięcy codziennie doświadczali skazanych tzw. karą wody, czyli skrępowanych pojono wodą aż do napełnienia, a następnie ściskano ich tak, aby cała woda z powrotem zwrócona została przez usta. Przymuszano zaś ich jednocześnie do wyrzeczenia się wiary chrześcijańskiej. Nie przyniosło to jednak żadnych rezultatów. Wydano więc na nich wyrok śmierci, do którego wykonania przystąpiono 17 marca 1643r. Jezuitom ogolono głowy oraz wymalowano ich na czerwono. Następnie prowadzono skutych kajdanami i zakneblowanych, aby nie mogli dać żadnego świadectwa dla pobudzenia wiary u japońskich chrześcijan. Zostali powiązani po dwóch i powieszeni głowami w dół nad wykopanymi w ziemi i napełnionymi odchodami dołami. Później zaczęto podtapiać ich, opuszczając i zanurzając głowami w tę kloakę aż do pasa, i trzymano w niej aż do prawie zupełnego utopienia lub upływu krwi z nosa i ust. Wówczas na chwilę unoszono skazańców ców dla zaczerpnięcia przez nich powietrza, aby następnie powtarzać całą torturę od nowa. To barbarzyństwo trwało przez kilka dni, aż ojcowie jezuici zaczęli po kolei umierać. Ojciec Męciński odszedł jako drugi 23 marca 1643r. Nie był to jednak koniec barbarzyństwa, bowiem gdy już wszyscy ojcowie zmarli (co nastąpiło w dzień Zwiastowania NMP), ich ciała zostały wyciągnięte z owych dołów kaźni i rzucone na rynku miejskim, gdzie zaczęto je ciąć siekierami. Następnie złożono je w stos i podpalono. Zebrane prochy rozsypano na oceanie. Chrześcijaństwo wraz z powrotem cywilizacji na tamtejszych terenach, zwłaszcza tych użyźnionych krwią męczeńską, zaczęło się jednak odradzać. Warto zatem pamiętać o wielkim synu polskiej ziemi, jednym z tych, którzy już w XVII wieku przybliżali świat do Chrystusa poprzez Maryję, i przypomnieć osobistą modlitwę ofiarowania się Matce Bożej, ułożoną przez o. Wojciecha Męcińskiego: Najświętsza Dziewico Boża Rodzicielko Maryjo – ja (NN), mimo że z każdej strony niewolnik Twój, i najniegodniejszy, abym do liczby sług Twoich był przyjęty; ufny jednak pobożnością i dobrocią Twoją, i pobudzony pragnieniem Tobie służenia i podobania się, mocno postanawiam i przyrzekam, od tego czasu zawsze być Tobie posłusznym, i wiernie służącym; i abym od innych, dla sił moich skuteczniej był służący Tobie. I Ciebie wybieram dzisiaj na Orędowniczkę, Panią i Matkę, wobec Błogosławionych Aniołów Michała, Gabriela, i Rafała, i Anioła mego Stróża, i Świętych Joachima, Anny, i Józefa, Jana Baptysty, Piotra, Pawła i Jana Ewangelisty, i całej niebiańskiej Kurii. Od Ciebie zatem Matko najłagodniejsza poprzez krew Jezusa Chrystusa proszę pokornie, abyś mnie na sługę wiecznego przyjąć i do liczby Tobie poświęconych zapisać raczyła; i pomagała w działaniach moich, i łaskę dla mnie uzyskała, abym we wszystkich myślach, słowach i czynach tak się prowadził, iż nigdy Twoich i Syna Twego oczu nie obraził; i błagam, abyś pamiętająca była o mnie, i mnie nie opuściła w czasie mojej śmierci. O łaskawa, o święta, o słodka Dziewico Maryjo. >> Źródło tekstu

bł. Męczennicy z Pariacoto – bł. Michał Tomaszek, bł Zbigniew Strzałkowski

bł. Michał Tomaszek, franciszkanin, (* 23.09.1960r. Łękawica k. Żywca -✝  09.08.1991r. Pariacoto/Peru) 31 lat (porwany i zastrzelony przez komunistów). Grafika cyfrowa – Andrzej Karpiński 2019r. Kompozycja postaci własna, na podstawie zdjęcia dostępnego na stronie internetowej >> Męczennicy z Pariacoto .  >> Źródło zdjęcia Praca wykonana dla fundacji Solo Dios Basta, wykorzystana do projektu Polska pod Krzyżem 2019. Bł. Michał Tomaszek urodził się 23 września 1960r. w Łękawicy k. Żywca. Tato Michała zmarł w 1969r., pozostawiając wdowę z czworgiem dzieci (dwie córki i dwóch synów bliźniaków). Michał był ministrantem. Od wczesnych lat dziecięcych ze swoimi bliskimi pielgrzymował do położonego nieopodal franciszkańskiego Sanktuarium Matki Bożej w Rychwałdzie. Po ukończeniu Szkoły Podstawowej w Łękawicy naukę kontynuował w Niższym Seminarium Duchownym Franciszkanów w Legnicy. Wiele czasu spędzał w klasztornej kaplicy. Po maturze, w roku 1980, wstąpił do Zakonu. W podaniu o przyjęcie napisał m.in.: „Już od dawna jestem przekonany, że mam powołanie do kapłaństwa i Zakonu, co miałem okazję gruntowniej przemyśleć w Niższym Seminarium Duchownym w Legnicy. Pragnieniem moim jest praca na misjach, by w ten sposób służyć Bogu i Niepokalanej.” Habit zakonny otrzymał w uroczystość św. Franciszka – 4 października 1980r. 1 września 1981r. złożył pierwsze śluby zakonne. Po nowicjacie, który odbył w Smardzewicach, br. Michał rozpoczął studia filozoficzno-teologiczne w Wyższym Seminarium Duchownym Franciszkanów w Krakowie. Studiował tam w latach 1981-1987. 8 grudnia 1985r. w Krakowie uroczyście ślubował żyć na zawsze w posłuszeństwie, bez własności i w czystości. 7 czerwca 1986r. br. Michał został wyświęcony na diakona. Sakramentów udzielił metropolita wrocławski kard. Henryk Gulbinowicz. 23 maja 1987r. o. dk. Michał został wyświęcony na prezbitera w Bazylice św. Franciszka w Krakowie przez bpa Albina Małysiaka CM. Po święceniach kapłańskich o. Michał przez dwa lata pracował we franciszkańskiej parafii w Pieńsku k. Zgorzelca. Był tam wikariuszem i katechetą. W czasie pracy duszpasterskiej w Pieńsku dowiedział się, że jego dwaj starsi współbracia – o. Zbigniew Strzałkowski i o. Jarosław Wysoczański – mają wkrótce wyjechać na misje do Peru. Zwrócił się wówczas z prośbą do swojego wyższego przełożonego o. Feliksa Stasicy o pozwolenie na podobny wyjazd. Prowincjał wyraził zgodę. O. Michał już w Polsce zdawał sobie sprawę z tego, że misja w Peru jest trudna i jego życie może być narażone na niebezpieczeństwo. Przed wyjazdem na misje, po pożegnalnej Mszy św. w parafii w Pieńsku, odważnie powiedział, że jeśli trzeba będzie dla sprawy Bożej złożyć ofiarę życia, to nie będzie się wahał. Po szybkim opanowania podstaw języka hiszpańskiego, o. Michał włączył się w pracę duszpasterską w Pariacoto. Jego działalność misyjna trwała zaledwie dwa lata, ponieważ 9 sierpnia 1991r. wraz z o. Zbigniewem Strzałkowskim zginął w Pariacoto, zamordowany przez terrorystów z Komunistycznej Partii Peru „Świetlisty Szlak”. Pochowany został w kościele parafialnym. >> Źródło tekstu

bł. Zbigniew Strzałkowski, franciszkanin, (* 03.07.1958r. Tarnów -✝09.08.1991r. Pariacoto/Peru) 33 lat (porwany i zastrzelony przez komunistów). Grafika cyfrowa – Andrzej Karpiński 2019r. Kompozycja postaci własna, na podstawie zdjęcia dostępnego na stronie internetowej >> Męczennicy z Pariacoto. >> Źródło zdjęcia Praca wykonana dla fundacji Solo Dios Basta, wykorzystana do projektu Polska pod Krzyżem 2019.

Urodził się w Tarnowie 3 lipca 1958r. Ochrzczony został w bazylice katedralnej w Tarnowie. Rodzice mieszkali w pobliskiej wsi Zawada, gdzie prowadzili małe gospodarstwo rolne. Ojciec pracował jako szklarz. Zbigniew miał dwóch starszych braci, z którymi się razem wychowywał. Był ministrantem i lektorem. W 1973r. rozpoczął naukę w Technikum Mechanicznym w Tarnowie. Egzamin dojrzałości zdał w maju 1978r. Jednocześnie uzyskał tytuł „technika mechanika”. Po ukończeniu szkoły średniej rozpoczął pracę w Wojewódzkiej Dyrekcji Rozbudowy Miast i Osiedli Wiejskich w Tarnowie, a później w Państwowym Ośrodku Maszynowym w Tarnowcu. W roku 1979 wstąpił do zakonu franciszkanów. W podaniu o przyjęcie napisał: „Pragnę służyć Panu Bogu w zakonie jako kapłan, w kraju lub na misjach, gdziekolwiek mnie Bóg powoła, pragnę naśladować św. Franciszka i bł. Maksymiliana Kolbego.” Po odbyciu nowicjatu w Smardzewicach 2 września 1980r. złożył pierwszą profesję zakonną. Następnie podjął sześcioletnie studia seminaryjne przy Franciszkańskiej w Krakowie. Na całe życie związał się z Zakonem 8 grudnia 1984r., składając publicznie śluby wieczyste. Wkrótce po tym napisał podanie do prowincjała, w którym poprosił o skierowanie go do pracy misyjnej. 15 czerwca 1985r. został wyświęcony przez bpa Albina Małysiaka na diakona. Święcenia prezbiteratu przyjął po studiach 7 czerwca 1986 r. we franciszkańskim kościele we Wrocławiu z rąk kard. Henryka Gulbinowicza. Podczas tej samej mszy św. święcenia, ale diakonatu, otrzymał o. Michał Tomaszek. 1 września 1988r. udał się do klasztoru we Wrocławiu w celu rozpoczęcia przygotowań do wyjazdu na misje. Kiedy w rozmowach na temat sytuacji politycznej w Peru wspominano, że robi się tam niebezpiecznie, o. Zbigniew odpowiadał: „Gdy się jedzie na misje, trzeba być gotowym na wszystko”. 28 listopada 1988r. wraz z o. Jarosławem Wysoczańskim udali się z Warszawy przez Moskwę do Limy i rozpoczęli posługę kapłańską w nowej placówce zakonnej w Andach – w Pariacoto. 9 sierpnia 1991r. został zamordowany wraz z o. Michałem Tomaszkiem przez terrorystów Komunistycznej Partii Peru „Świetlisty Szlak” za wiarę i miłość. >> Źródło tekstu

bł. Męczennicy z Pariacoto – bł. Michał Tomaszek, bł Zbigniew Strzałkowski

św. Wojciech franciszkanin, (955r. Libice – ✝23.04.997r. Święty Gaj) 42 lat (przebity sześcioma włóczniami, odcięta głowa. Okolice Elbląga lub Tękit) Grafika cyfrowa – Andrzej Karpiński 2019r. Kompozycja postaci własna, na podstawie obrazu autorstwa Mihaly Kovacs z 1855r. wyeksponowanego w Dobo Istvan Varmuzeum w Egerze na Węgrzech. >> Źródło zdjęcia Praca wykonana dla fundacji Solo Dios Basta, wykorzystana do projektu Polska pod Krzyżem 2019. Wojciech urodził się ok. 956 roku w możnej rodzinie Sławnikowiców w Lubicach (Czechy). Jego ojciec, Sławnik, był głową możnego rodu, spokrewnionego z dynastią saską, panującą wówczas w Niemczech. Matka Wojciecha, Strzeżysława, również pochodziła ze znakomitej rodziny, być może z Przemyślidów, którzy rządzili wówczas państwem czeskim. Wojciech był przedostatnim z siedmiu synów Sławnika. Arcybiskupem Magdeburga był św. Adalbert (+ 981), który poprzednio był opatem benedyktyńskim w Weissenburgu (Alzacja). Pod jego opiekę Wojciech został wysłany jako 16-letni młodzieniec w 972 roku. Tu przygotowywał się (972-981) do swoich przyszłych duchownych obowiązków. Z wdzięczności dla metropolity przybrał sobie jego imię i jako Adalbert figuruje we wszystkich późniejszych dokumentach. Po śmierci metropolity Adalberta 25-letni Wojciech wrócił do Pragi. Tam przyjął pozostałe święcenia (981). W styczniu 982 r. zmarł biskup Dytmar. Wojciech był świadkiem jego śmierci i kajania się. Zjazd w Lewym Hradcu pod przewodnictwem księcia Bolesława wytypował na następcę Dytmara Wojciecha. W 983 roku dnia 29 czerwca odbyła się konsekracja Wojciecha na biskupa, której dokonał metropolita Moguncji, św. Willigis (+ 1011). Tak więc Wojciech był pierwszym biskupem narodowości czeskiej w Czechach. Wojciech miał klopoty z duchownymi. Wprowadzenie zasad życia wspólnego szło opornie wśród duchowieństwa katedralnego. Św. Bruno z Kwerfurtu stwierdza, że „duchowni żenili się jawnie”. Możnych zraził sobie Wojciech przypomnieniem zakazu wielożeństwa, gromieniem za wiarołomność oraz za związki małżeńskie z krewnymi. Nie liczono się ze świętami, łamano posty. Kiedy Wojciech zobaczył, że jego napomnienia są daremne, a złe obyczaje dalej się szerzą, po pięciu latach rządów (983-988) postanowił opuścić swą stolicę. Od cesarzowej Konstantynopola Wojciech otrzymał znaczny zasiłek w srebrze, by po zrzeczeniu się biskupstwa mieć środki na swoje utrzymanie. Wojciech rozdał jednak srebro między ubogich, a orszak biskupi odprawił do Czech. Papież Jan XV przyjął z miłością udręczonego biskupa Pragi. Nie zwolnił go wprawdzie z obowiązków, ale pozwolił mu na pewien czas oddalić się od nich. Wojciech postanowił więc udać się pieszo z bratem Radzimem do Ziemi Świętej jako pielgrzym. Kiedy po drodze znalazł się na Monte Cassino, tamtejsi mnisi chcieli go zatrzymać u siebie, aby wyświęcał ich kościoły i mnichów na kapłanów. Wraz ze swoim bratem, bł. Radzimem, w Wielką Sobotę w roku 990 Wojciech złożył profesję zakonną. W charakterze mnicha Wojciech przebywał w Rzymie w latach 989-992 (w wieku 33-36 lat). W 992r. zmarł Falkold. Czesi udali się do metropolity w Moguncji, aby zmusić Wojciecha do powrotu. Ten natychmiast przez posłów wysłał dwa listy: do Wojciecha i do papieża. Papież zwołał synod i po naradzie nakazał Wojciechowi wracać do Pragi. Jednak po zaledwie trzech latach udał się potajemnie ponownie do Rzymu. Na Awentynie przyjęto go serdecznie. Papież również okazał mu dużo życzliwości. Niestety, w 996r. Jan XV umarł. W maju 996r. odbył się w Rzymie synod, na którym metropolita Moguncji, św. Willigis, oskarżył Wojciecha, że ten bezprawnie opuścił swoją stolicę. Synod nakazał Wojciechowi pod groźbą klątwy powrót. Wojciech udał się więc do Moguncji, czekając na decyzję cesarza, gdyż tylko on mógł siłą wprowadzić Wojciecha do Pragi, zbuntowanej przeciwko swojemu pasterzowi. Kiedy zaś nadal powrót św. Wojciecha był niemożliwy, biskup udał się do Polski z postanowieniem oddania się pracy misyjnej wśród pogan. Było to późną jesienią 996 roku. Otton III wyraził na to zgodę, gdy Czesi przysłali Wojciechowi ostateczną odpowiedź, że nie godzą się na jego powrót. Bolesław Chrobry bardzo ucieszył się na tę wiadomość. Wojciechowi przypisuje się ufundowanie pierwszych klasztorów benedyktyńskich na ziemiach polskich. Aby nie nadawać swojej misji do pruskich pogan charakteru wyprawy wojennej, Wojciech oddalił żołnierzy. Kiedy Wojciech zorientował się, że Prusy nie chcą nawrócenia, postanowił zakończyć misję powrotem do Polski. Prusowie poszli za nim. Miejsca męczeńskiej śmierci nie udało się ustalić. Mogło to być w okolicy Elbląga lub Tękit (Tenkitten). 23 kwietnia 997 roku w piątek o świcie zbrojny tłum Prusów otoczył trzech misjonarzy: św. Wojciecha, bł. Radzima i subdiakona Benedykta Boguszę. Ledwie skończyła się odprawiana przez biskupa Wojciecha Msza św., rzucono się na nich i związano ich. Zaczęto bić Wojciecha, ubranego jeszcze w szaty liturgiczne, i zawleczono go na pobliski pagórek. Tam pogański kapłan zadał mu pierwszy śmiertelny cios. Potem 6 włóczni przebiło mu ciało. Odcięto mu głowę i wbito ją na żerdź. Przy martwym ciele pozostawiono straż. Po pewnym czasie wypuszczono na wolność bł. Radzima i kapłana Benedykta ze skierowaną do króla Polski propozycją oddania ciała św. Wojciecha za odpowiednim okupem. Król Polski sprowadził je najpierw do Trzemeszna, a potem uroczyście do Gniezna. Cesarz Otto III na wiadomość o śmierci męczeńskiej przyjaciela natychmiast zawiadomił o niej papieża z prośbą o kanonizację. Była to pierwsza w dziejach Kościoła kanonizacja, ogłoszona przez papieża, gdyż dotąd ogłaszali ją biskupi miejscowi. Wtedy także zapadła decyzja utworzenia w Polsce nowej, niezależnej metropolii w Gnieźnie, której patronem został ogłoszony św. Wojciech.  >> Źródło

© ®  To jest oficjalna strona pracowni Airbrush & Design – Karpiński. Wykorzystywanie bez zgody autora zamieszczonych tutaj, chronionych prawnie obrazów, grafik, ilustracji, zdjęć, tekstów lub dźwięków będzie przestępstwem!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *